niedziela, 21 czerwca 2015

ZMIERZCH AUTORYTETÓW CZYLI BEŁKOT W ZENICIE



Naukowcy od przynajmniej dwóch dekad zwracają uwagę na zjawisko utraty autorytetu przez Autorytety. Współczesne Autorytety przybrały  wymiar Gwiazd zapalających się i gasnących na politycznym firmamencie . Czasem pojawia się gwałtowny rozbłysk jakiejś Supernowej, jednak większość to Czerwone Karły o małej jasności, trudne do zauważenia. Grzejąc się własnym ogniem, zazwyczaj długo się „żarzą”, co zauważalne jest raczej lokalnie. Ewoluują wolno i zwykle (niestety) długo żyją własnym życiem. Odznaczają się za to (niestety)  dużą aktywnością i od czasu do czasu czynią wysiłki, aby świecić jeszcze jaśniej niż zazwyczaj (niestety).


W tej „kosmicznej”  przestrzeni sporo czarnych dziur (budżetowych) wraz z otaczający je horyzontem zdarzeń, które owe dziury wygenerowały. Ostatnio pojawiła się nawet teoria, według której czarne dziury tworzą umierające gwiazdy, które „puchną i eksplodują”. Cóż trudno nie przyjąć takiej koncepcji.
A na  wsparcie autorytetów, doprawdy, raczej nie ma co liczyć , gdyż zarówno te uznane, jak i samozwańcze, ba! – nawet mędrcy, ulegają pokusie kłamstwa, słabości dotąd trawiącej głównie polityków. I tak kłamią ( na ogół bezkarnie ) wszelkiej maści – eksperci, intelektualiści, politycy, a nawet ( a może zwłaszcza?) celebryci.

Bezkarność  zapewniają im,-  co paradoksalne – prace badawcze, gdyż żyjemy w czasach, w których największe absurdy, da się  dowodzić, poprzez badania, przeprowadzane przez mniejsze lub większe autorytety, w mniej lub bardziej uznanych badawczych ośrodkach.

Zatem, jak odróżnić meta - kłamstwa od prawdy, skoro mijanie się z prawdą jest współcześnie nieodłącznym atrybutem władzy? Najprostszym sposobem na zdiagnozowanie kłamstwa jest określenie, kto poprzez owo kłamstwo osiąga konkretny zysk. Jednak nie tylko chodzi o kłamstwa, ale o zwyczajne bzdurzenia, kreowane przy pomocy mediów na  złote myśli,  wygadywane przez różne „sławy” zwane najchętniej „Gwiazdami”.

Jeszcze całkiem niedawno, podpierając się autorytetami można było coś politycznie „ugrać”. Zapobiec porażce. Dzisiaj, w dużej mierze dzięki Internetowi, społeczna świadomość wzrosła na tyle, że podpieranie się autorytetem sław staje się mało efektywne. Widać to było podczas minionej kampanii prezydenckiej, w której wprawdzie  mocno okrojono szeregi użytecznych celebrytów, ale i tak nie zabrakło wpadek, które w pełni zasłużenie wywoływały „śmiech na sali”. Niektórzy widzowie tych naprędce zaimprowizowanych przedstawień  typu – aktor na gościnnych występach, zniesmaczeni i zawiedzeni zapowiedzieli bojkot teatrów, a nawet kin, zwłaszcza, że „Układ Zamknięty” mieli okazję obejrzeć na żywo.

Na okoliczność jesiennych wyborów zapewne, kilka Autorytetów używanych w minionej kampanii prezydenckiej postanowiło znów zabłysnąć. Jeden gnając do stajni ( co koń wyskoczy) na mieszance ciekłych węglowodorów i etanolu, inny zaś, postanowił porzucić dawny wizerunek Gucia Trutnia i zostać autorytetem w dziedzinie korespondencyjnego wychowania dzieci za pomocą  blogu partnerki, który ma wkrótce zostać założony. Złośliwi ( a może tylko zbyt krytycznie do projektu nastawieni?) sugerują nazwę pato-blog.

Cóż się dziwić porażkom gwiazd artystów, kiedy wpadki zaliczają nawet utytułowani naukowcy. Jeden z nich socjolog, a nawet  profesor, Ireneusz Krzemiński, który na etapie kampanii dowodził, że kandydat Duda Andrzej ma „zero dorobku” i ogólnie „zero doświadczenia”, a następnie ogłosił rzeczonego Kandydata „Malowaną lalą” (tak, tak, - ten sam, który zaproponował, dr. Kochanowi: „może się pan śmiać głupkowato” ) ostatecznie popisał się konkluzją: ”Jeśli wygra Duda z polską kulturą będzie źle”. Tenże sam Profesor, , wysunął nawet ostatnio arcy ryzykowną tezę:”PO ma wciąż jeszcze duże szanse”.

 
Klęska, za klęską , jakie ostatnio  ponoszą rodzime polityczne wyrocznie i powoli gasnące na naszych oczach Gwiazdy, próbując zapobiec rozpadowi istniejącego układu, skłania mnie do refleksji, że oto mija czas narzuconych odgórnie autorytetów. Społeczeństwo coraz bardziej wyedukowane, samo chce decydować o tym, komu ma powierzyć kolejne lata swojego życia i czyich rad ma słuchać. Bo przyszłość tworzy się teraz. Ważne jest, aby ci, którym powierza się swoją przyszłość, byli w stanie jej kształt określić. – Ale  jedynie tacy, którzy są w stanie antycypować, mogą zaproponować perspektywę, która nie stanie się  iluzją, ale lepszym życiem w realnym świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz