Zakończona trzy tygodnie temu kampania wyborcza obfitowała w
nieoczekiwane zwroty akcji i spowodowała nieoczekiwaną zmianę miejsc. Również
zaskakujący był jej końcowy akord, w którym ustępujący prezydent zapowiedział Pospolite
Ruszenie. Niezwykły pomysł uzasadnił :”Tę falę trzeba powstrzymać. To pospolite
ruszenie może ją zatrzymać. Idą następne bitwy i wyzwania. Musimy być do nich
gotowi”. Nie chodziło - rzecz jasna - Prezydentowi jedynie o wszystkich mężczyzn,
ani tym bardziej o cały Naród, ale jedynie o te 47% Narodu uprawnionego i nań głosującego
.
Wkrótce współczesna wersja Pospolitego Ruszenia została
Narodowi objaśniona. Otóż chodzi o wojnę mającą na celu odzyskanie Internetu. Bowiem,
jak niesie wieść gminna , za porażkę
Bronisława Komorowskiego winą obarczono bardziej pyskatą część społeczeństwa- tę z
dostępem do Internetu – aktualnie zwaną hejterami. Głównie tę część. I dlatego
Pani Premier ujawniła zatrudnienie przez PO pięćdziesięciu hejterów, którzy
będą zawodowo trudnić się nękaniem matecznika nienawistników, czyli PiS, .
Docelowo hejterów ma być ich stu. – Takie jakoby postanowienia zapadły na
posiedzeniu Klubu PO w Jachrance. Ba! Krąży nawet pogłoska, że Platforma będzie
szkolić swoich polityków w tym mocno przereklamowanym hejterskim rzemiośle . A
szkolić trzeba , bo przecież nie wszyscy mają wrodzone predyspozycje , do jakże
prostych i szybkich wypowiedzi, jak ta Bieńkowskiej o Piechocińskim
- ”to debil”.
Od tych w sumie hiobowych wieści zagotowało się w Internecie. Pokolenie wychowane na lekturach
z cyklu „poczytaj mi mamo” zasłyszane rewelacje podsumowało: Ale Baba!- I Pięćdziesięciu
Rozbójników…
Przypuszczenia tych wszystkich, którzy sądzili, że oto na
spotkaniu klubowym, Partia czasami również żartuje, rozwiało pojawienie się
jeremiady, całkiem niedawno jeszcze szanowanego dziennikarza, a obecnie niedocenianego
moralisty, który, rozdarł szaty i głosem
zarządzanych przez siebie mediów , zawołał :”Przegrał, przez falę internetowego
hejtu. To zmasowana operacja zniesławiania”. - Padła nawet na tę okoliczność diagnoza
etatowego Ozeasza - wszystko przez „hejt industry”.
Przyznam, że ta koncepcja wprawiła mnie w osłupienie. Oto o wyniku
wyborów nie są w stanie przesądzić, ani rządowe media, ani wsparcie wszelkiej
maści autoramentu w osobach autorytetów
wraz z celebrytami i wybitnymi aktorami scen polskich, ani nawet sondażowe
poparcie sięgające 70%, ale uwaga!- garstka hejterów!
Rację ma Ferdek Kiepski, - „są na tym świecie rzeczy, które
się fizjologom nie śniły”. Który to już raz życie przerosło kabaret?
Skoro już przy rozrywce jestem… Naszła mnie taka refleksja,
że jednym z prekursorów współczesnych hejterów,
było baśniowe dziecię wołające :”Król jest nagi!”. Ale w bajce – jak i często
bywa w życiu – król tak naprawdę nie padł
ofiarą dziecinnej heterki, ale padł ofiarą oszustów. Zwykłych rozbójników.
Odklejonym od realiów życia politykom polecam wizytę na
lokalnych rynkach, gdzie kwitnie „real hejt industry”. To tam, ledwie widoczni
zza piramid skrzynek, kartonowych opakowań, stert kapusty i rzodkiewek,
posługujący się nickami: Franek, Mańka, Zdzichu, Gocha oraz Gracjan hejtują w
najlepsze. To Total Recall – po polsku, czyli
Pamięć Absolutna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz