sobota, 13 czerwca 2015

POLITYK HEJTUJE


Zakończona trzy tygodnie temu kampania wyborcza obfitowała w nieoczekiwane zwroty akcji i spowodowała nieoczekiwaną zmianę miejsc. Również zaskakujący był jej końcowy akord, w którym ustępujący prezydent zapowiedział Pospolite Ruszenie. Niezwykły pomysł uzasadnił :”Tę falę trzeba powstrzymać. To pospolite ruszenie może ją zatrzymać. Idą następne bitwy i wyzwania. Musimy być do nich gotowi”. Nie chodziło - rzecz jasna - Prezydentowi jedynie o wszystkich mężczyzn, ani tym bardziej o cały Naród, ale jedynie o te 47% Narodu uprawnionego i nań głosującego .

Wkrótce współczesna wersja Pospolitego Ruszenia została Narodowi objaśniona. Otóż chodzi o wojnę mającą na celu odzyskanie Internetu. Bowiem, jak  niesie wieść gminna , za porażkę Bronisława Komorowskiego winą obarczono  bardziej pyskatą część społeczeństwa- tę z dostępem do Internetu – aktualnie zwaną hejterami. Głównie tę część. I dlatego Pani Premier ujawniła zatrudnienie przez PO pięćdziesięciu hejterów, którzy będą zawodowo trudnić się nękaniem matecznika nienawistników, czyli PiS, . Docelowo hejterów ma być ich stu. – Takie jakoby postanowienia zapadły na posiedzeniu Klubu PO w Jachrance. Ba! Krąży nawet pogłoska, że Platforma będzie szkolić swoich polityków w tym mocno przereklamowanym hejterskim rzemiośle . A szkolić trzeba , bo przecież nie wszyscy mają wrodzone predyspozycje , do jakże prostych i szybkich wypowiedzi, jak ta Bieńkowskiej o  Piechocińskim  - ”to debil”.

Od tych w sumie hiobowych wieści zagotowało  się w Internecie. Pokolenie wychowane na lekturach z cyklu „poczytaj mi mamo” zasłyszane rewelacje podsumowało: Ale Baba!- I Pięćdziesięciu Rozbójników…

Przypuszczenia tych wszystkich, którzy sądzili, że oto na spotkaniu klubowym, Partia czasami również żartuje, rozwiało pojawienie się jeremiady, całkiem niedawno jeszcze szanowanego dziennikarza, a obecnie niedocenianego moralisty, który, rozdarł szaty i  głosem zarządzanych przez siebie mediów , zawołał :”Przegrał, przez falę internetowego hejtu. To zmasowana operacja zniesławiania”. - Padła nawet na tę okoliczność diagnoza etatowego Ozeasza - wszystko przez „hejt industry”.

Przyznam, że ta koncepcja wprawiła mnie w osłupienie. Oto o wyniku wyborów nie są w stanie przesądzić, ani rządowe media, ani wsparcie wszelkiej maści  autoramentu w osobach autorytetów wraz z celebrytami i wybitnymi aktorami scen polskich, ani nawet sondażowe poparcie sięgające 70%, ale uwaga!- garstka hejterów!

Rację ma Ferdek Kiepski, - „są na tym świecie rzeczy, które się fizjologom nie śniły”. Który to już raz życie przerosło kabaret?

Skoro już przy rozrywce jestem… Naszła mnie taka refleksja, że  jednym z prekursorów współczesnych hejterów, było baśniowe dziecię wołające :”Król jest nagi!”. Ale w bajce – jak i często bywa  w życiu – król tak naprawdę nie padł ofiarą dziecinnej heterki, ale padł ofiarą oszustów. Zwykłych rozbójników.

Odklejonym od realiów życia politykom polecam wizytę na lokalnych rynkach, gdzie kwitnie „real hejt industry”. To tam, ledwie widoczni zza piramid skrzynek, kartonowych opakowań, stert kapusty i rzodkiewek, posługujący się nickami: Franek, Mańka, Zdzichu, Gocha oraz Gracjan hejtują w najlepsze. To Total Recall – po polsku, czyli  Pamięć Absolutna.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz