Wczoraj przeczytałam o kolejnym fakcie bestialstwa w Syrii.
Tym razem w Palmirze, gdzie w akcie mordu czynnie uczestniczyły dzieci.
Zbiorowa egzekucja miała miejsce w dawnym rzymskim amfiteatrze.
Kiedyś, to Rzymianie uwielbiali krwawe rozrywki, ale ten
rozdział historii dawno mają za sobą. Po skłonności do patologicznej zabawy
pozostały dzisiaj już tylko mniej lub lepiej zachowane ruiny – jak te w
Palmirze.
Jest wiele osób, które chętnie przebywają w miejscach, gdzie
czas płynie nieśpiesznie, w żółwim tempie. Ba!- są nawet tacy, którzy uważają
średniowieczną cywilizację Afryki za dobrodziejstwo. Lubią klimaty w których czuje
się, że czas przysnął sobie gdzieś na przydrożnym kamieniu, całe wieki temu. Zwykle kochają też podróże, po zakurzonych drogach, z
widokami na objuczone (do granic humanitarnej przyzwoitości) osiołki,
pozakrywane (do granic humanitarnej przyzwoitości) burkami kobiety i oblegane
przez roje much place targowe. Za szczególne atuty pobytu na Czarnym Lądzie uznają
na przykład możliwość dokonania zakupu drobiu, na przykład koguta, który jest
tak świeży, że, aż żywy. Oczywiście do czasu, dokonanie przez klienta wyboru, kiedy
to sprzedawca zamaszystym i jakże wprawnym ruchem ostrza pozbawi ptaka głowy.
No i ogólnie, Zachodnim entuzjastom średniowiecznego folkloru w orientalnym
wydaniu bardzo podoba się to, że tamtejsi ludzi bardzo lubią ze sobą
współpracować ,nie wstydząc się takiej kolektywnej działalności. Owe tendencje
kolektywnego spędzania czasu, z grubsza wpłynęły na pojawienie się ISIS. To
znaczy na próby wpłynięcia na realizację snów, o kalifatach wypełniających
każdy skrawek globu. Jak na średniowiecze zaskakująco, całkiem modernistyczne
sny o potędze.
Do tej pory Aleppo, poprzez moje zainteresowanie produkowanym tam od setek lat mydłem,
kojarzyło mi się z powoli, ale konsekwentnie
obracaną (fizycznie i mentalnie) w perzynę Syrią , muzułmanami i dżihadem. Od niedawna
czarna zbliżona do kwadratu flaga ISIS, z centralnie umieszczonym na niej kołem
z arabskim napisem, wyeksponowana podczas egzekucji w Palmirze kojarzy mi się z kostką mydła i wytoczonym na
jednym z jej kwadratowych boków okręgiem wypełnionym zagadkową arabeską.
Kostka uformowana z roślinnych olei i sodowego ługu
uzyskiwanego z morskiej soli, jest jedynym z nielicznych, cenionych przeze mnie
pomysłów ludów wymarłych wieki temu, ale
teraz, po kolejnej fali terroru w Syrii i na ten kawałek obcej cywilizacji w
moim współczesnym świecie spoglądam
podejrzliwie. Dlatego wyschnięta na wiór, oliwkowo – brązowa kostka od wielu
tygodni spoczywa traktowana przeze mnie jako bezużyteczna obok wanny w
łazience. Nieraz w czasie kąpieli spoglądam na nią i zastanawiam się,
czy używając jej mogę czuć się bezpiecznie? Myślę wtedy zwykle o tysiącach
ludzi zamordowanych w Syrii, o kobietach, którym ścięto głowy, bo padły
oskarżenia o czary. Myślę o zabójczej
kombinacji jaką stanowi połączenie średniowiecznej mentalności z
dostępem do zdobyczy wypracowanych przez
cywilizację Zachodu. Myślę o filmie „Niewinnść Muzułmanów”, który jeszcze trzy
lata temu wywołał burzę protestów, a jego twórcę posądzono, jak kiedyś Orianę
Fallaci o antyislamskie fobie.
Myślę też o uchodźcach z Syrii, których Polska jest zmuszona
przyjąć w ramach zaleceń unijnych. Piszę „zmuszona” gdyż większość Polaków jest
takim praktykom przeciwna i za nic ma polityczną poprawność, którą społeczności
Zachodu szczepione są od lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Zaznacza się
ten lekceważący wszelką poprawność trend
na internetowych forach. Tam większość Polaków, takie zalecenia komentuje uroczo w stylu Ferdka Kiepskiego :”srutututu
majtki z drutu, sratytaty gacie w kraty”. Tak przynajmniej ja pobieżnie, bez
wdawania się w wyszukane analizy psychologiczno - społeczne odczytuję sens tychże wypowiedzi.
Koronnym argumentem mającym na celu uzyskanie aprobaty od
polskiego społeczeństwa na sprowadzanie wszelkich uchodźców, ma być ten, że są
to chrześcijanie, prześladowani przez muzułmanów. Jest sporo przesiąkniętych na wskroś polityczną
poprawnością (?)Fundacji, które próbują zmienić postanowienia, preferujące
uchodźców chrześcijan. Domagają się one,
aby przyjmować wszystkich jak leci, a hasłem ich jest zapamiętane zapewne z
lekcji katechezy i odkurzone na tę okoliczność urabiania bogobojnej części
opinii społecznej biblijne wezwanie
:”miłujcie nieprzyjaciół”. Bezcenne. Doprawdy. A kto zagwarantuje, że syryjscy „chrześcijanie”,
po jakimś czasie nie ulotnią się na dżihad?
Ciekawe, czy byśmy
jako cywilizacja doszli do demokracji, wolnych wyborów, Ery Internetu, a nawet
do poprawności politycznej , gdyby miłościwie
nam panujący król Jan III Sobieski swych nieprzyjaciół miłował z janczarami włącznie.
Otóż, gdyby nie imć Sobieski zwany Lwem Lehistanu, nie doczekalibyśmy się nawet
„ery biskupów”, ani ich płomiennych wezwań do czynienia miłosierdzia względem
wszystkich bez wyjątku uchodźców.
Być może mój lekki atak ksenofobii usprawiedliwia lektura
rozmowy Beaty Dżon- Ozimek z dr Karoliną Rak, pod tytułem :Żołnierze Zbrojnego
Dżihadu. Szósty filar islamu, czyli kogo werbują terroryści. Arabistka, doktor
Rak, zwraca uwagę między innymi na dwa
pojęcia: „takija” i „cleanskins”. To pierwsze wywodzące się ze środowisk
szyitów oznacza pewien rodzaj usprawiedliwionego religijnie kłamstwa, a
będącego techniką ukrywania pochodzenia
i wiary w celu przetrwania. Oznacza to, że zewnętrznie można wyrzec się swojej
wiary o ile wewnętrznie będzie nadal kultywowana. Drugi termin(dosłownie –
czyste skóry) stosuje się wobec tych obywateli, którzy mają czyste kartoteki.
Są to zwykle konwertyci i osoby nie
wywodzące się z rodzin muzułmańskich.
Prawdziwość mydła z Aleppo sprawdza się prostym testem,
wrzucając je do wody. Unosi się wówczas na jej powierzchni. To proste, ale
równie proste nie jest i nie będzie sprawdzenie „prawdziwości” uchodźców
syryjskich. Na szczęście dla nich, cywilizacyjnie odjechaliśmy od ich
rzeczywistości, na tyle daleko, że sprawdzanie wiarygodności w rodzaju –„
pławienie czarownic” znamy jedynie z zapisów odległych przodków, a nie z
serwisów prasowych, czy filmików na YouTube.
Zatem odrzucając całą tę poprawność polityczną, szczerze
rzec muszę, że przynajmniej w swoim domu nie chcę żadnych muzułmanów, islamistów, ani uchodźców
o niesprawdzonej dostatecznie tożsamości z prostej przyczyny – abym się potem nie
musiała zastanawiać gdzie skryli ładunek ( nie mydło mam na myśli) o
zaskakującym składzie chemicznym, bo z imć Zabłockim mentalnie i intelektualnie
niewiele mam wspólnego, żeby nie rzec
nic. Raczej identyfikuję się z Kiepskimi, dlatego podsumuję klasykiem :”Dosyć
tego. Natychmiast opuścić ten Dom!”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz