niedziela, 16 sierpnia 2015

DIABELSCY RZECZNICY



Termin i urząd „advocatus diaboli” wprowadził papież Sykstus V w czasach kontrreformacji, aby żaden z pretendentów  do świętości, zaszczytnego tytułu nie otrzymał zbyt pochopnie. W praktyce oznaczało to, wyszukiwanie „haków” na kandydata, które mogły przyczynić się do tego, aby skrajnie egoistyczne postawy , bądź niskie pobudki nie zostały zakwalifikowane jako heroiczne działania. Zatem diabelscy adwokaci spełniali rolę  „filtrów”, mających zatrzymać wszelkie osady zła, przepuszczając  jedynie krystalicznie czystych kandydatów. Albo inaczej – ich zadaniem było doszukiwanie się  „diabelskości”,  w osobach, które były świętością w opinii maluczkich.


A że adwokaci, nawet ci diabelscy to tylko ludzie byli  przecież i dotykały  ich typowo ludzkie słabości, zatem nie tylko zdarzało się, że w ramach czyjejś polityki, przymykali oko na kanalie wynoszone na ołtarze, ale i potrafili latami blokować przydziały na należne aureole prawdziwie świętych ludzi.



Współczesna polityka, oparta na kształtowaniu poglądów za pomocą mediów , wypracowała całkiem nową przestrzeń dla działalności adwokatów diabła. Politykom służą media, mediom służą dziennikarze, którzy chętnie wcielają się w role piekielnych współpracowników, by siać wątpliwości i odsądzać od czci politycznych przeciwników swoich mocodawców. Regułą jest, że nie są to działania łatwe do rozszyfrowania, dla każdego, bo gdyby były łatwe, manipulacja społeczeństwem, by  nie przynosiła tak wymiernych korzyści, jak to miało miejsce w niedalekiej przeszłości i ma miejsce obecnie.



O sposobach w zarządzaniu umysłami mas za pomocą mediów pisał Noam Chomsky.  Opisuje on 10 głównych strategii, służących podporządkowaniu społeczeństw niezbyt obytych z najnowszymi zdobyczami  nauki w dziedzinach typu - psycholingwistyka, socjolingwistyka,  neurolingwistyka, neurobiologia, czy neuromarketing. Ten brak obycia sprawia, że przeciętny obywatel jest bezbronny wobec stosowanych manipulacji.  Warto przyjrzeć się bliżej chociaż kilku z 10  sposobów manipulacji według, Chomskyego.



 Pierwszy - odwróć uwagę: ”Opinia publiczna odwrócona od realnych problemów społecznych, zniewolona przez nieważne sprawy. Spraw, by społeczeństwo było zajęte, zajęte, zajęte, bez czasu na myślenie, wciąż na roli ze zwierzętami (cyt. tłum. za „Silent Weapons for Quiet Wars”)”. Siódmy - utrzymuj społeczeństwo w ignorancji i przeciętności:”Edukacja oferowana niższym klasom musi być na tyle uboga i przeciętna, na ile to możliwe, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami była dla niższych klas niezrozumiała (zob. Silent Weapons for Quiet War). Po zapoznaniu się z punktem siódmym, ławo zrozumieć punkt dziewiąty –zamień bunt na poczucie winy:” Pozwól, aby jednostki uwierzyły, że są jedynymi winnymi swoich niepowodzeń, a to przez niedostatek inteligencji, zdolności, starań. Tak więc zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, jednostka będzie żyła w poczuciu dewaluacji własnej wartości, winy, co prowadzi do depresji, a ta do zahamowania działań. A bez działań nie ma rewolucji!”.



O obronie przed manipulacją medialną piszą w swojej książce ( „Co wpływa na dziennikarzy i na co mają wpływ dziennikarze”) Wojciech Warecki i Marek Warecki. Jest w niej test, w formie pytań  („Jak telewizja wpływa na twoje życie”), w którym kilka z nich zwróciło moją szczególną uwagę: „ Czy wiesz, że w telewizji jest nadreprezentacja (proporcjonalnie więcej, niż rzeczywiście występujących w społeczeństwie) osób dominujących i życzliwych?” , „Czy wiesz, że faktoidy (fakty prasowe) to inaczej mówiąc plotki?”,” Czy zdajesz sobie sprawę, że niektóre z osób, które przekazują komunikaty w mass mediach, robią to w sposób nie do końca uczciwy, erystyczny?”,” Czy wiesz, że ludzie, którzy mówią do Ciebie z ekranu telewizyjnego wcale nie muszą być ekspertami w sprawach, o których mówią?”,” Czy zdajesz sobie sprawę, że to, o czym i jak mówią w telewizji o danej sprawie, wcale nie oznacza, iż jest to pogląd słuszny i prawdziwy?”.


Sądząc z komentarzy zamieszczanych na internetowych forach, ale i z wypowiedzi wielu młodych ludzi w moim prywatnym otoczeniu , odnoszę wrażenie, że mimo przeszkód,  wzrasta świadomość polityczna społeczeństwa, które jest coraz bardziej odporne na manipulacje medialne. To dobry znak, zwłaszcza w perspektywie czekających nas jesiennych wyborów. Stawka jest duża - jak w przypadku zwolenników Kukiza. Przegłosowanie jednomandatowych okręgów wyborczych może oznaczać znaczne poparcie dla jego Ruchu Obywatelskiego, a to z kolei pozwoli przypuszczać, że zdobędzie on nawet większość konstytucyjną i będzie mógł w przyszłości dokonać znaczących zmian w państwie, które obejmą Konstytucję i Prawo. Nierealne? Otóż scenariusz taki jest na tyle realny, na ile zwiększa się medialna deprecjacja Kukiza i medialne sondażowe zapewnienia o „gigantycznym spadku” poparcia dla niego.



Sytuacja ta przypomina mi stary dowcip, jeszcze  z czasów Zimnej Wojny. – Oto prezydent USA, otrzymuje z NASA wiadomość: Panie Prezydencie , Ruscy malują księżyc na czerwono. Na co Prezydent odpowiada : Jak skończą lećcie tam z białą farbą i zróbcie napis Coca Cola.



Dlaczego, pomyślałam akurat o tym dowcipie? Ano dlatego, że media mogą sobie o Kukizie i jego Obywatelskim Ruchu pisać i mówić co chcą. Mogą urządzać sondaże jak niedawno Fakt : „Czy Paweł Kukiz powinien agitować na koncertach”- a następnie udostępniać wyniki, tychże, takie,  jakie tylko im do głowy przyjdą, czyli „malować księżyc na czerwono”, bo jesienią na tym tle pojawi się i tak czytelny przekaz. …Cookies :)
 

sobota, 1 sierpnia 2015

SZCZAW W SEZONIE OGÓRKOWYM




 Przechodząc kilka dni temu, ulicą zabudowaną starymi kamienicami przeżyłam szok. Za sprawą rewitalizacji starej części miasta, w wyniku rozbiórki zniknęły dwie z nich odsłaniając  skrywane dotąd  podwórka i wznoszące się nad nimi oficyny. Szokująco wpłynęła na mnie ta nieoczekiwana odsłona  nędzy, skrywana do tej pory przez malowniczo ulegające erozji  mury starych czynszówek, które wprawdzie czasy świetności miały dawno za sobą, ale z godnie  z założeniem ich projektantów i budowniczych, niegdyś miały przyciągać wzrok potencjalnych najemców i świadczyć o zamożności ich właścicieli. Co innego oficyny. One zamieszkiwane były onegdaj przez ubogich wyrobników na usługach wielmożnych państwa, będąc przestrzenią dla służby. Powojenne ustrojowe zmiany, sprawiły jedynie, że zmienili się  właściciele kamienic, na równie wielmożne Państwo, zaś biedota nadal zasiedlała podlejszą przestrzeń pokaźnych gmachów. I tak pozostało do dzisiaj, czasów post styropianowej rewolucji. Pogłębił się jedynie przez lata stopień degradacji budynków i dawną prostotę i skromność elewacji zastąpiła obskurność i smutek oraz przeraźliwie  krzycząca otworami okien  bieda.

Kontemplując ten przytłaczający widok, nagle zrozumiałam dlaczego, kilka lat temu ktoś powiedział mi, że ten kwartał, ale i podobne mu inne części  miasta najbardziej wyludniły się poprzez emigrację mieszkańców. Rzeczywiście,  część  szyb, niezamieszkałych od lat lokali pokryły  grube warstwy brudu, ale wiele okien nadal świadczyło o tym, że w głębi murów toczy się jakieś życie. W jednych wietrzyła się pościel, w innych na rozciągniętych sznurkach suszyły się ubrania, a w innych majaczyły postacie starych ludzi, których jedyną rozrywką w codziennej beznadziei bywa obserwacja podwórkowego życia.   „Żywe  obrazy” takich podwórek są zwykle te same : wychudzone i blade dzieci skaczące wokół trzepaka, kobiety o zmęczonych, szarych twarzach, objuczone zakupami z dyskontów, przemykające w wiecznym pośpiechu i grupki dyskutujących mężczyzn o czerwonych od najtańszego piwa twarzach. Oto on, pomyślałam. Oto świat  ludzi cierpiących w milczeniu z pensją 1500 zł brutto, do tej pory przysłonięty „rządową propagandą sukcesu szytą grubymi nićmi”.

 Taką myśl ( o rządowym szyciu) wyczytałam niedawno w rozmowie pomiędzy Grzegorzem Wysockim, a Janem Sową, pod jakże oddającym realia tytułem :” W Polsce już dzisiaj jest gorzej niż w Grecji”. Z rozmowy wypływało wiele ciekawych wniosków i prognoz, a jedna z nich ( o czym świadczą prezydenckie wybory) zaczęła  się ziszczać, bowiem nadszedł czas, w którym   uważani przez elity za głupich prekariusze  powiedzieli „kurwa dość”. To „dość” było na okoliczność majowych wyborów, bo ani chybi, na okoliczność  tych jesiennych ,  będzie pewnie bardziej „grubo” i klasyczny mieszkaniec  zrujnowanej oficyny będzie miał okazję powiedzieć - ” Właśnie kurwa, dość tego, dość uczonych gadek pajaców w garniturach, wypierdalać!”. Następne   odda swój głos, kompletnie się nie przejmując tym, że tacy jak on poniosą  „ekonomiczną konsekwencję politycznych wyborów, bo na giełdzie źle się dzieje”.  Giełda, to nie jest straszak na te konkretne warstwy oddalone od pozostałych, na całe dekady, tak jak polskie PKB od PKB Niemiec.

Rozwarstwienia w polskim społeczeństwie jakie są każdy widzi, ale nie każdy chce ich bezmiar przyjąć do wiadomości. Celują w tym zwłaszcza dyżurni redaktorzy ztabloizowanch mediów, które lata temu ze strażników demokracji zostały przerobione na tuby propagandowe na usługach  partii aktualnie rządzących. Owi dyżurni redaktorzy nie widzą  pogłębiających się w Polsce rozwarstwień społecznych i jak twierdzą nie będą ich widzieć dotąd,  dokąd nie zobaczą badań poczynionych na tę okoliczność.
Oznacza to, że dane GUS wykazujące, że aż  ponad pół miliona dzieci w Polsce jest niedożywionych, można sobie w przysłowiowe  buty wsadzić, bo z nich kompletnie nic dla systemowych dziennikarzy , ani elit władzy nie wynika. Podobnie jak w przeszłości, kiedy alarmujące dane pewnej Fundacji, o setkach tysięcy  niedożywionych  polskich dzieci polscy posłowie w legendarnej już audycji uznali zgodnie za „sufitologię”, rzecz niemożliwą. A już zwłaszcza w sezonie wiosenno letnim, który obfituje przecież w pełnowartościową żywność , porastającą bujnie kolejowe nasypy. Owa żywność, czyli szczaw pospolity obrasta nie tylko nasypy ale i obrasta w legendę. Nic dziwnego, że legendarny pokarm  stanowiący podstawę króliczego menu, zalecał znany z ekstrawagancji słownych Polityk skoro   inny Polityk mniej „wyrywny” i zdecydowanie bardziej wiarygodny,  nie tak dawno na łamach poczytnej gazety wyraził pogląd :”Polska była królikiem doświadczalnym, a doświadczenie się powiodło”. I dalej zastanawiał się czy ten model- niskich kosztów płacy i niskich podatków (dla przedsiębiorców)  można jeszcze pociągnąć?

Może by i można jeszcze eksperyment pociągnąć, ale kłopot w tym, że polskie króliki doświadczalne wycieńczone „ szczawiową  dietą” zaczęły  masowo  emigrować z Zielonej Wyspy, do obszarów, jeszcze bardziej zielonych, w których dostęp do bardziej urozmaiconego menu mają nawet szaraczki. A te, które pozostały mają dość .

Rzeczony Prezes Polityk (cały czas na tych samych gazetowych łamach) wyraził nawet swoje podszyte satysfakcją zdziwienie :   „To niebywałe, jak się nam udało wyjść z tego cywilizacyjnego zapóźnienia po 300 latach”.

 Istotnie, to niebywałe!  Szkoda tylko, że ceną tego „udanego wyjścia” jest głodne dzieciństwo setek tysięcy polskich dzieci i  ich słabszy rozwój na płaszczyznach fizycznej i psychicznej. Ceną udanego eksperymentu  na polskich „królikach”, będzie  niższa inteligencja ich potomstwa słabsze przyswajaniem wiedzy i w konsekwencji  gorszy  poziom wykształcenia. Z niedożywionych  dzieci  wyrosną  dorośli, którzy nie będą produktywni i nie przyczynią się do gospodarczego wzrostu.

Jest jednak jest cień szansy dla przyszłych pokoleń na  wyeliminowanie zaciskającej pas biedy, pod warunkiem, że  ludzi spod znaku gospodarczych eksperymentów zastąpią  ludzie spod znaku gospodarczych cudów. Wirtschaftswunder ,  po polsku i po ludzku.